Wspomaganie rozwoju dziecka 6-letniego z chorobą Hallervordena Spatza

Autor: Czytelnik Portalu Pedagogika Specjalna
Opublikowano: 15 czerwca 2022 roku.

Wstęp

Choroba Hallervordena Spatza jest mało znana w Polsce i na świecie. Wiadomo co jest powodem jej występowania, lecz nie znaleziono jeszcze na nią leku, który mógłby pomóc osobom dotkniętym tym schorzeniem. Na pewno jest nieuleczalna. Inny ma przebieg u dzieci, młodzieży i u osób dorosłych. Dzieci mogą żyć 16-18 lat. Niestety nie można jednoznacznie określić, w jakim będą stanie psychofizycznym.

Mnie, jako nauczyciela, pracującego z dzieckiem cierpiącym na chorobę Hallervordena Spatza, interesuje wpływ schorzenia na proces edukacyjny, na interakcje dziecka z rówieśnikami i dorosłymi, procesy intelektualne, ogólny rozwój psychoruchowy. Niezmiernie ważne dla mnie jest poznanie problemów w codziennym funkcjonowaniu dziecka wynikających z choroby.

Szukając informacji na ten temat, przekonałam się, że dostęp do literatury fachowej jest bardzo ograniczony. Postanowiłam zebrać swoje doświadczenia związane z moimi działaniami podjętymi na rzecz usprawniania chłopca, przywracania oraz rozwijania utraconych funkcji i umiejętności życiowych. Efektem tego jest ta praca.

Choroba Hallervordena Spatza – opis choroby

Choroba Hallervordena Spatza to zwyrodnienie układu nerwowego z nagromadzeniem się żelaza w mózgu. Ta nieuleczalna choroba dziedziczna, charakteryzująca się neurologicznym postępującym zaburzeniem ruchowym (neurodegeneracyjne zaburzenia), prowadzi do dystonii spastycznej (anomalia w napięciu mięśniowym – sztywność i nagłe mimowolne rozluźnianie mięśni) [1]. Początkowo występują zaburzenia w poruszaniu się i wykonywaniu ruchów dowolnych.

Zasadnicze objawy to dystoniczne ustawienie stóp i rąk, ruchy choreo-atetotyczne i zmienne napięcie mięśniowe z przewagą sztywności. U dzieci występują objawy dystonii ogniskowej, a u młodzieży zespół hiperkinetyczno-akinetyczny w obrębie kończyn dolnych i tułowia. We wczesnym okresie pojawia się dyzartria i jest objawem stałym i narastającym. Skurcze dystoniczne mogą obejmować mięśnie głowy, języka i ust, prowadząc do znacznych zaburzeń artykulacji, żucia i łykania. Ponadto, w badaniu stwierdza się objawy piramidowe, niedowład spastyczny kończyn dolnych, objawy móżdżkowe oraz zaburzenia widzenia spowodowane zwyrodnieniem barwnikowym siatkówki z zanikiem nerwów wzrokowych.

W przebiegu choroby występuje stopniowe obniżenie funkcji poznawczych, któremu towarzyszą zaburzenia zachowania i osobowości, szczególnie w postaci późnej powoli postępującej. Są to zaburzenia zachowania i zmiana przed chorobowej osobowości, jak drażliwość, impulsywność, agresywność, rozhamowanie z nadpobudliwością seksualną lub inercja przejawiająca się apatią, brakiem samodzielnych zainteresowań i inicjatywy, tępy afekt z obniżeniem reakcji emocjonalnych. Obserwuje się zaburzenia funkcji poznawczych jak: uwagi, pamięci, spostrzegania, spowolnienie myślenia.

W sferze mowy obserwuje się słabą płynność słowną. W zaawansowanym stadium choroby dominuje uogólniona dystonia z rzekomymi przykurczami mięśniowymi, często „scyzorykowate” ułożenie kończyn dolnych, globalne otępienie, mutyzm akinetyczny, nietrzymanie moczu i stolca, znaczne wychudzenie. Bezpośrednią przyczyną zgonu jest zapalenie płuc i niewydolność oddechowa pogłębiona uszkodzeniem ośrodka oddechowego.

Obraz i przebieg kliniczny jest bardzo zróżnicowany, zależny od wieku zachorowania, długości przeżycia, przebiegu klinicznego i różnorodności występowania typowych objawów klinicznych. Prawdopodobnie jest to uzależnione od rodzaju mutacji i zmiennej ilości produkowanego białka aktywnego w procesach przemiany żelaza w strukturach pozapiramidowych mózgu. Do chwili obecnej nie jest znany gen ani mutacja u dzieci z późną postacią tej choroby [2].

Choroba postępuje nierównomiernie, obserwuje się okresy gwałtownego pogorszenia przeplatane stabilnym stanem. Osoby dotknięte chorobą Hallervordena Spatza narażone są na przedwczesną śmierć. Do tej pory nie wynaleziono leku. Pacjenci są objęci leczeniem objawowym poszczególnych symptomów choroby. W Polsce na tę chorobę cierpi około trzydziestu osób.

Niniejsza praca ma na celu pokazanie funkcjonowania dziecka i wspomagania jego rozwoju oraz dostarczenia praktycznej wiedzy na temat podejmowanych działań wspierających.

Funkcjonowanie dziecka z chorobą Hallervordena Spatza

Franciszek B. (imię zostało zmienione) jest dzieckiem 6-letnim, od roku cierpiącym na chorobę Hallervordena Spatza. Do czwartego roku życia fizycznie rozwijał się jak każde inne dziecko. Był pogodnym, mówiącym, sprawnym fizycznie dzieckiem. Uwielbiał zabawy z rówieśnikami, spacery, twórcze prace plastyczne. Wszystko to było do czasu, gdy Franio coraz gorzej zaczął chodzić, mowa przestała się rozwijać, a nawet zaczęła sprawiać sporo problemów. Chłopiec zaczął mieć duże trudności z gryzieniem i połykaniem posiłków. W wyniku przeprowadzonych badań zdiagnozowano u niego nieuleczalną chorobę zwyrodnienia układu nerwowego z odkładaniem się żelaza w mózgu oraz upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim.

W krótkim czasie dziecko przestało samodzielnie się poruszać, przestało mówić, gryźć, a połykanie posiłków czy napojów, zaczęło sprawiać niesamowitą trudność. Wszelkie umiejętności samoobsługowe zanikły. Chłopiec nie komunikuje potrzeb fizjologicznych.

Duże napięcie mięśniowe rąk, niemalże uniemożliwia poruszanie nimi, a napięcie mięśniowe w dłoniach jest zmienne, co powoduje wiele utrudnień. Raz napięcie mięśniowe w dłoniach jest na tyle słabe, że dziecko nie jest w stanie trzymać przedmiotu dłużej niż kilka sekund. Są chwile, że napięcie jest tak duże, iż Franek nie jest w stanie otworzyć dłoni, poruszać palcami lub puścić przedmiotu.

W ostatnim czasie choroba postąpiła, co spowodowało m.in. zanik umiejętności raczkowania, samodzielnego siedzenia bez podparcia. Przemieszcza się za pomocą turlania, jest wożony na wózku inwalidzkim lub noszony na rękach. Nim to nastąpiło, poruszał się raczkując bądź niewielkie odległości pokonywał na własnych nogach, ale musiał być podtrzymywany pod pachami przez osobę dorosłą.

Zachowania komunikacyjne ograniczają się jedynie do sygnałów języka ciała. W kontaktach interpersonalnych dominuje gest, a w chwili niezadowolenia Franek odwraca głowę bądź wydaje z siebie „niemy krzyk”. Rozpoznaje osoby z najbliższego otoczenia. Mowa bierna jest na poziomie rozumienia prostych poleceń popartych gestem w znanych kontekstach sytuacyjnych oraz rozumienia nazw z najbliższego otoczenia.

Jest ciekawy świata i otaczających go ludzi. W kontaktach z nowo poznanymi osobami czuje się niepewnie i nie nawiązuje choćby wzrokowego kontaktu. Po kilku spotkaniach Franio wchodzi w interakcję z poznaną osobą.

Ma silną więź emocjonalną z matką, której zniknięcie z pola widzenia, choćby kilkusekundowe, sprawia, że Franek zaczyna się „spinać mięśniowo” i wydaje z siebie „niemy krzyk”. Dużo intelektualnej korzyści czerpie z zabawy z młodszym rodzeństwem. Wówczas chłopiec wydaje się spokojny, zainteresowany zabawą i zrelaksowany. Niestety, ograniczenia z tytułu choroby sprawiają, że w żaden sposób nie może naśladować zachowań dzieci czy dorosłych ani nawiązać normalnych kontaktów społecznych.

Bardzo lubi przebywać w towarzystwie dzieci znajdujących się w przedszkolu, bawić się z nimi. Zabawa polega na odbieraniu dawanych przez dzieci zabawek, potrącaniu ich, co ma być równoznaczne z przesuwaniem np. samochodów lub klocków. Przede wszystkim Franek obserwuje zabawę dzieci. Lubi, gdy są zabawy ruchowe z wykorzystaniem muzyki. Wówczas jest noszony na rękach nauczyciela, by choć trochę mógł wczuć się w zabawę ruchowo-taneczną. Uwielbia, gdy śpiewa się mu piosenki.

Franek ma wolniejsze postrzeganie wzrokowe, trudności z wyodrębnieniem szczegółów. Charakteryzuje się dobrą pamięcią mechaniczną, wolnym tempem uczenia się, słabą koncentracją uwagi. Pamięć jest krótkotrwała.

Poprawnie wykonuje proste polecenia typu: pokaż zielony kolor, pokaż psa…, podaj zieloną kredkę, daj mi rękę, potrafi wskazać przedmioty na obrazku, chętnie słucha muzyki, która sprawia, że się rozluźnia. Lubi słuchać bajek, oglądać książeczki.

Nie potrafi połączyć obrazków w pary, nie dostrzega związków przyczynowo-skutkowych, prawidłowo potrafi połączyć dźwięk z obrazkiem, orientuje się w schemacie ciała. Nie potrafi odtworzyć prostego rytmu. Wszelkie prace plastyczne wykonuje jedynie przy pomocy osoby dorosłej, która pomaga trzymać narzędzie malarskie lub przybory plastyczne. Kiedy np. maluje palcami, trzeba mu trzymać palec, moczyć w farbie i pomagać przy przesuwaniu po kartce czy nawet wykonywaniu palcowych pieczątek.

Nie potrafi samodzielnie spożywać posiłków. Niesprawność rąk powoduje, że dziecko nie może bez niczyjej pomocy wziąć łyżki, widelca, kubka… Kiedy sam je, należy pomagać mu w prowadzeniu sztućca do buzi, podtrzymywać kubek. Pokarm musi być zmiksowany. Połykanie sprawia choremu wiele trudności i kosztuje wiele wysiłku fizycznego. Często dochodzi do zachłyśnięć zagrażających jego życiu.

Działania z zakresu wspomagania rozwoju

Franek chętnie brał udział w zajęciach, jakie były dla niego przewidziane (zajęcia edukacyjne, logopedyczne, rehabilitacja). Z zainteresowaniem przyglądał się wszelkim ilustracjom, wskazywał szczegóły, chętnie wykonywał polecenia. Z uwagą śledził ruchy ręki rysującej jakiś obrazek. Dość szybko opanował nazewnictwo podstawowych kolorów, zapis graficzny cyfr 1-4, potrafił wskazać kilka liter, które opanował dzięki metodzie M. Bogdanowicz, m.in.: A, B, C, O, I, T, M. Pomimo bardzo dużych ograniczeń fizycznych, starał się być aktywnym na zajęciach. Przyjemnością były ćwiczenia Knillów, które sprawiały rozluźnienie mięśniowe.

Podczas zajęć logopedycznych największą korzyść dawały masaże języka, po których łatwiej było Frankowi połykać ślinę czy pokarm. Wszelkie ćwiczenia oddechowe były dla niego trudnym zadaniem do wykonania. Moment wydechu powietrza buzią był bardzo wyczerpującym i pracochłonnym zadaniem. Dotychczasowa praca logopedyczna nie dała wymiernych efektów.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy dziecko zaczęło bardzo podupadać na zdrowiu. Wirusowe choroby doprowadziły do niemalże wyniszczenia organizmu Franka, co prawdopodobnie przyśpieszyło destrukcyjne działanie choroby Hallervordena Spatza. Zostały zaatakowane narządy wewnętrzne (nerki, wątroba) oraz narząd wzroku. Na twarzy pojawiło się charakterystyczne dla napięcia mięśniowego wykrzywienie żuchwy prowadzące do niezamykania buzi. Mięśnie znajdujące się w przewodzie pokarmowym przestają pracować, w związku z czym chłopiec niebawem będzie karmiony pozajelitowo.

Wszelkie kontakty z osobami z zewnątrz musiały zostać ograniczone do absolutnego minimum, by nie narażać dziecka na choroby wirusowe, na stres prowadzący do neurologicznych zmian i postępu choroby.

Z powodu mojej dłuższej nieobecności, zajęcia z dzieckiem prowadził inny nauczyciel. Franek ani razu nie nawiązał kontaktu z tą osobą, co doprowadziło do przerwania zajęć edukacyjnych, a rezultatem tego jest intelektualny regres. Aktualnie, podczas zajęć dziecko jest wtulone w ramiona matki i nie reaguje na żaden bodziec zewnętrzny. Obecność osób trzecich powoduje u chłopca duży stres i dyskomfort psychiczny.

W najbliższym czasie moja praca będzie polegała na nawiązywaniu pozytywnych relacji z Frankiem, na odbudowaniu więzi, jaka była między mną a dzieckiem. Na drugim planie jest praca edukacyjna i przypomnienie tego, czego się do tej pory uczyliśmy.

W przypadku nieobjęcia Franciszka specjalistyczną opieką logopedyczną, terapeutyczną i rehabilitacją, dziecko nawet w najmniejszym stopniu nie będzie samodzielne. Praca z logopedą ma dać dziecku umiejętność gryzienia pokarmów, przełykania, wydawania prostych dźwięków, a z czasem doprowadzić do szczątkowej komunikacji werbalnej z otoczeniem. Uważam, że przy takim szybkim rozwoju choroby, Franio nigdy nie będzie się mógł komunikować werbalnie, a nawet pozawerbalnie.

Ćwiczenia z rehabilitantem mają na celu usprawnić dziecko fizycznie, sprawić, że będzie w stanie utrzymać się na własnych nogach, a w przyszłości może nawet chodzić. Potrzebne jest stymulowanie napięcia mięśniowego rąk, dłoni w taki sposób, by chłopiec mógł wykazać się choćby odrobiną samodzielności, np. w samodzielnym trzymaniu łyżki, ubieraniu górnych części garderoby, myciu zębów. Konieczna jest praca nad pionizowaniem dziecka. To pozwoli na dłuższe siedzenie bez asekuracji, ułatwi umiejętność chodzenia.

W przypadku braku pomocy specjalistycznej, możemy doprowadzić do braku umiejętności choćby samodzielnego spożywania posiłków, dłuższego skupienia uwagi, nierozwijania inteligencji poznawczej, umiejętności zabawy z dziećmi, umiejętności nawiązywania kontaktów interpersonalnych i pokonywania strachu w związku z tą czynnością.

Do nagradzania za dobrą pracę używałam stempli, naklejek, braw, głośnych pochwał. Miało to na celu podniesie w dziecku samooceny, a tym samym chciałam w dziecku wyzwolić chęć do przyswajania nowych informacji, podnoszenia poziomu wiedzy i uczestniczenia w zajęciach edukacyjnych.

Kierunki pracy z dzieckiem z chorobą Hallervordena Spatza

Ze względu na stwierdzone u dziecka deficyty rozwojowe poradnia psychologiczno-pedagogiczna wskazuje na konieczność udzielenia pomocy psychologicznej w celu wczesnego wspomagania rozwoju Franciszka.

Zaleca:

  • uczęszczanie dziecka do przedszkola ogólnodostępnego lub integracyjnego,
  • stymulowanie rozwoju dziecka programem oraz metodami dostosowanymi do jego psychofizycznych potrzeb i możliwości,
  • pomoc nauczyciela wspomagającego,
  • terapia logopedyczna,
  • metoda komunikacji alternatywnej, stosowanie bobomigów, praca z dzieckiem metodą W. Sherborne,
  • integracja sensoryczna,
  • zajęcia ogólnorozwojowe o charakterze korekcyjno-kompensacyjnym (stymulowanie rozwoju intelektualnego, rozwijanie zdolności percepcyjno-motorycznych),
  • dobieranie zadań do możliwości i potrzeb chłopca, motywowanie do dodatkowej pracy poprzez dostrzeganie nawet drobnych sukcesów oraz włożonego wysiłku, stosowanie przerw w pracy,
  • wyznaczanie małych celów edukacyjnych,
  • eliminowanie bodźców rozpraszających,
  • muzykoterapia,
  • stopniowe usamodzielnienie dziecka.

Zapoznanie się z dokumentacją, dokładna obserwacja dziecka, rozmowa z rodzicami, nauczycielami i członkami rodziny, pozwoliła mi na zebranie informacji do diagnozy funkcjonalnej. Wiedza, którą posiadłam, dotyczyła tego, co Franciszek potrafi, jak się porusza, jak się porozumiewa, jak poznaje świat i wykorzystuje wiedzę, jak spędza czas wolny, co najbardziej lubi robić, na ile jest samodzielny, jak integruje się z dziećmi, jak długo potrafi skupić się na wykonaniu jednego zadania, czy chętnie współpracuje itd.

Nie posługiwałam się żadnymi gotowymi narzędziami diagnostycznymi, gdyż te, którymi dysponuję, nie są przydatne w diagnozowaniu różnych umiejętności przy takim schorzeniu, jakie ma Franek.

W procesie wyznaczania celów pracy brałam pod uwagę rozwój fizyczny, emocjonalny, komunikację, rozwój intelektualny i społeczny dziecka, a przede wszystkim możliwości fizyczne w danym dniu.

Cele edukacyjne wynikające z niepełnosprawności

Tożsame z celami całej grupy przedszkolnej zawartych w Podstawie programowej wychowania przedszkolnego dla przedszkoli, oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych oraz innych form wychowania przedszkolnego z dnia 14 lutego 2017 r., obejmujące wymagania konieczne w wyposażenie dziecka w wiedzę i umiejętności pozwalające na podjęcie nauki w szkole podstawowej.

Cele edukacyjne szczegółowe

Na cały rok szkolny zgodne z programem nauczania realizowanym w przedszkolu, do którego uczęszcza dziecko oraz:

  • liczenie (doskonalenie umiejętności liczenia w zakresie dziesięciu, wykonywania prostych działań matematycznych na konkretach),
  • czytanie (wyszukiwanie i wskazywanie liter w tekście, zachęcanie do oglądania książek i czasopism dla dzieci),
  • mówienie (nauka komunikowania się z otoczeniem za pomocą bobomigów),
  • wiedza przyrodnicza (poszerzanie wiedzy o zjawiskach przyrodniczych, kształtowanie umiejętności prowadzenia obserwacji zmian w przyrodzie i zjawisk przyrodniczych),
  • wiedza artystyczna (doskonalenie umiejętności posługiwania się różnymi technikami malarskimi, zachęcanie do słuchania i nucenia piosenek).

Cele terapeutyczne:

Ogólne:

  • usprawnianie zaburzonych funkcji psychomotorycznych,
  • rozwój samodzielności w życiu codziennym,
  • wzmacnianie poczucia własnej wartości.

Zaplanowane przeze mnie działania wdrażałam przy współpracy z rodzicami chłopca, nauczycielką, logopedą, stosowałam się do zaleceń poradni psychologiczno-pedagogicznej. W osiąganiu założonego celu kierowałam się zasadą stopniowania trudności, wydłużania czasu zajęcia, systematyczności, łączenia wiedzy teoretycznej z praktyczną.

Głównie korzystałam z MDS M. Bogdanowicz, wprowadzałam elementy matematyki Gruszczyk-Kolczyńskiej. Elementy muzykoterapii miały na celu relaksowanie dziecka, sprawianie, by poprzez muzykę mogło wyrazić swój stan emocjonalny. W rozwijaniu umiejętności precyzji stosowałam metodę Marii Montessori. Umiejętności ruchu oraz świadomości własnego ciała ćwiczyłam wykorzystując metodę Knillów i W. Sherborne. Wierszyki logopedyczne, ćwiczenia oddechowe, ćwiczenia ortofoniczne służyły rozwijaniu i usprawnianiu aparatu artykulacyjnego.

Każde nowe zadanie było kilkukrotnie powtarzane i utrwalane na kolejnych zajęciach. Umożliwiałam dziecku wykonywanie zadań w sposób samodzielny bądź w nieznaczny sposób pomagałam. Każde dobrze wykonane zadanie było nagradzane brawami bądź pochwałą słowną. Większość zajęć kończyła się pracą plastyczną, która pozwalała dziecku na ekspresję i na wyniesienie konkretu z danego zajęcia. W domu rodzice utworzyli specjalne miejsce, w którym gromadzone były wytwory dziecka. Miało to za zadanie podniesienie samooceny Franciszka, wprawianie go w dobry nastrój, ilekroć spojrzy na swoje dzieła. Dziecko bardzo lubi, gdy czyta się mu bajki, ogląda z nim ilustracje i wyszukuje elementy.

W wyniku czteromiesięcznej pracy dziecko zrobiło postępy w rozwoju intelektualnym. Z niewielką pomocą potrafiło policzyć na konkretach w zakresie pięciu, rozpoznawało niektóre litery, potrafiło wskazać na zapisie graficznym wymawianą sylabę, a nawet niektóre wyrazy. Bezbłędnie wskazywało wielkości (mały, duży), potrafiło wskazywać zbiór, w którym jest mniej elementów, ale nie może przekraczać on pięciu, gdyż większa ilość elementów w zbiorze sprawia dziecku problem. Franek wskazywał kolory, łączył nazwę rzeczy z ilustracją, wskazywał odpowiednie figury geometryczne. Niestety w wyniku gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia, większość nabytych wiadomości została zapomniana.

Franek nie opanował umiejętności wskazywania na obrazkach pór roku, zmian zachodzących w przyrodzie w danym okresie, wręcz nie sposób mu wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje w określonej porze roku. Ma trudności ze wskazaniem na ilustracji danej pory dnia, nie potrafi wskazać, co kiedy należy zrobić, np. kiedy idziemy spać, kiedy myjemy zęby…

Niestety zmienne i nierównomierne napięcie mięśniowe sprawia, że dziecko samo nie jest w stanie niczego narysować czy namalować farbami. Cały proces przebiegać musi przy pomocy osoby dorosłej, która musi trzymać dziecku kartkę, pomóc w trzymaniu przyrządów malarskich i prowadzić w miarę możliwości rękę.

Franek lubi słuchać muzyki, piosenek. Gdy tylko usłyszy pierwsze akordy, od razu promienieje na twarzy i rozluźnia się. Niestety sztywność mięśni artykulacyjnych sprawia, że w dalszym ciągu dziecko nie jest w stanie wydać z siebie dźwięków.

W nauce komunikacji ze środowiskiem, wskazany przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną system bobomigów, okazał się nieskuteczny. Dziecko, nie mogąc z łatwością poruszać rękoma, nie było w stanie nauczyć się choćby jednego znaku. Chcąc umożliwić Frankowi komunikowanie się z ludźmi, komunikowanie własnych potrzeb, wprowadziłam piktogramy. Tylko czasami trafnie określa swoje potrzeby fizyczne (jedzenie, zabawa, relaks).

Niestety, postęp choroby sprawił, że dziecko nie opanowało umiejętności samoobsługi, wczesnego komunikowania potrzeb fizjologicznych. W zabawie z rówieśnikami może jedynie być biernym uczestnikiem, obserwatorem.

Pogorszony stan fizyczny dziecka objawia się brakiem umiejętności stania na nogach w asekuracji osoby dorosłej, Franek już nie raczkuje, nie umie w sposób samodzielny wziąć czy przysunąć zabawki.

Uważam, że napisany i realizowany program spełnił się w pracy z dzieckiem. Dobrane metody i rozwijanie poszczególnych umiejętności pozytywnie wpłynęły na jakość i ilość przyswojonej wiedzy i umiejętności do momentu pogorszenia stanu zdrowia. Niestety, gwałtowny rozwój choroby nie tylko negatywnie wpłynął na stan fizyczny organizmu, także na intelekt i pamięć.

Bibliografia:

  1. www.wikipedia.pl
  2. Dangel T., Opieka paliatywna nad dziećmi. Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, Warszawa 2007, s. 122-123
  3. Bliżej Przedszkola, nr 2, 3, 4, 5, 2012 r.
  4. Sherborne W., Ruch rozwijający dla dzieci, Warszawa 1997, PWN
  5. Bogdanowicz M., Barańska M., Jakacka E., (2008) Metoda Dobrego Startu. Od wierszyka do rysunku: dla dzieci 3-4 letnich, Gdańsk, Wyd. Harmonia

Autor: Izabela Lachawiec – Czytelniczka Portalu

Bookmark the permalink.

Kursy online dla nauczycieli:

Dodaj komentarz