Opis i analiza przypadku rozwiązania problemu edukacyjno–wychowawczego – dziecko nieśmiałe

Opublikowano: 20 maja 2019 roku

Dziecko siedzi na kanapie, chowa się za poduszkami

I Identyfikacja problemu

W roku szkolnym 2016/2017 zostałam wychowawczynią grupy dzieci sześcioletnich. Była to grupa dzieci, która po raz pierwszy tego roku zaczęła uczęszczać do oddziału zerowego w naszej szkole. Wśród nich był chłopiec, który od początku zwracał na siebie szczególną uwagę. Był bardzo nieśmiały i zagubiony. W czasie prowadzonej obserwacji zauważyłam, że funkcjonowanie w grupie sprawia dziecku wiele trudności. Gdy próbowałam z nim rozmawiać, zawsze spuszczał głowę w dół i był speszony. Nie uczestniczył we wspólnych zabawach z rówieśnikami, gdyż nawiązywanie kontaktu sprawiało mu wiele trudności. Nie bawił się z dziećmi i do nikogo się nie odzywał. Następstwem takiej sytuacji było to, że Kuba (imię zmienione) nie chciał chodzić do szkoły.

II Geneza i dynamika zjawiska

Dziecko wychowuje się w rodzinie pełnej. Rodzice chłopca pracują. Z wywiadu z matką dowiedziałam się, że chłopiec ma starszego brata autystycznego, więc w wychowaniu Kuby pomagają dziadkowie. Chłopiec do 4 roku życia przebywał pod opieką babci i dziadka, którzy byli nadopiekuńczy w stosunku do dziecka, a i teraz z racji tego, że rodzice bardzo dużo uwagi muszą poświęcać starszemu bratu, Kuba często jest pod opieką swoich dziadków. Mama jest bardzo przewrażliwiona na punkcie Kuby, chciałaby mu zrekompensować to, że nie zawsze może poświęcić mu tyle czasu ile by chciała, ponieważ cała jej uwaga musi być zwrócona na starszego autystycznego syna.

Z opinii matki dowiedziałam się, że Kuba był dzieckiem spokojnym i cichym. Nie sprawiał żadnych kłopotów wychowawczych. W obecności obcych lub krewnych wstydził się. Zapytany o coś, chował się za rodzica, odwracał lub wbijał wzrok w ziemię. Dużym problemem dla dziecka związanym z prawidłowym  funkcjonowaniem w grupie, było nie radzenie sobie z czynnościami samoobsługowymi. Chłopiec w słabszym stopniu, niż inne dzieci miał opanowane umiejętności związane z życiem codziennym, a to wpływało na to, że dziecko czuło się osamotnione i bezradne, co z kolei wpływało na brak pewności siebie.

Podczas zajęć zorganizowanych chłopiec nie brał udziału. Zapytany kiwał twierdząco lub przecząco głową. Niezauważony, nie pokazywał po sobie zniecierpliwienia, czekał cierpliwie aż podejdę do niego. Z rozmów z matką wynikało, że chłopiec nie chce chodzić do oddziału przedszkolnego, gdyż nie potrafił tego, co wszystkie dzieci. Chłopiec nie lubił opowiadać o wydarzeniach z przedszkola.

III Znaczenie problemu

Z mojego wieloletniego doświadczenia wiem, że środowisko rodzinne, jako pierwsze i przez długi czas jedyne, w którym wzrasta i rozwija się dziecko, ma bardzo duży wpływ na jego rozwój fizyczny i umysłowy, a zwłaszcza emocjonalny, moralny i społeczny. Sprawia ono, że rodzina może zaspokoić liczne potrzeby psychiczne dziecka, przede wszystkim zaś potrzebę bezpieczeństwa. Małe dziecko czuje się bezpiecznie tylko w domu, u siebie. Dom rodzinny jakby uzbraja, wyposaża w ufność wobec ludzi.

Postawy niewłaściwe takie jak nadmierne ochranianie, które dominowały w domu chłopca, ukształtowały w nim cechy zachowania aspołecznego, niezdolność do nawiązywania więzi uczuciowych, brak obiektywnej samooceny, brak wiary we własne siły, niepewność, które utrudniają prawidłowe funkcjonowanie w przedszkolu. Brak stałych norm, zasad, niekonsekwencja rodziców i nadopiekuńczość, stały się przyczyną rozchwianej sfery emocjonalnej i społecznej dziecka. Nadopiekuńczość sprawiła również, że dziecko nie miało sposobności do ćwiczenia swoich umiejętności społecznych. Dlatego postanowiłam rozwiązać ten problem.

IV Prognoza

Negatywna

  • brak odpowiednich działań spowoduje, że dziecko przez dłuższy czas będzie przestraszone
  • odizolowane od grupy będzie miało mniej kolegów
  • nie będzie chciało rozmawiać o szkole
  • nauczycielkę będzie traktować jak kogoś, kto zabiera mu poczucie bezpieczeństwa
  • nie będzie zainteresowane tym, co oferuje mu nauczycielka
  • będzie lękliwe i niesamodzielne
  • koszty psychiczne: zamknięcie się w sobie, brak apetytu, zaburzenia snu, złe samopoczucie
  • nie będzie umiało nawiązać prawidłowych relacji społecznych

Pozytywna

Jeżeli działania przyniosą należyty skutek:

  • ukształtuje się pozytywny stosunek emocjonalny do szkoły i nauczyciela, pokona lęk
  • chętnie będzie chodził do szkoły
  • nawiąże prawidłowe kontakty z rówieśnikami
  • będzie współpracował w grupie
  • uwierzy we własne możliwości
  • pokona zaniżoną samoocenę i pozna swoje mocne strony
  • będzie prawidłowo się rozwijał
  • osiągnie dojrzałość szkolną
  • w przyszłości będzie prawidłowo funkcjonował w każdym środowisku

V Propozycje rozwiązań

Postanowiłam najpierw nawiązać dobry kontakt z dzieckiem i zdobyć jego zaufanie. Prowadziłam rozmowy z dziećmi, aby otoczyli chłopca opieką i próbowali wciągnąć go do wspólnych zabaw. Organizowałam zabawy integracyjne z całą grupą. Zachęcałam do wszelkiego rodzaju aktywności na zajęciach przeciwdziałając występującej u chłopca skłonności do izolacji. Rodzicom dziecka wyjaśniłam problem, wskazałam literaturę, jak powinni postępować ze swoim dzieckiem. Rodziców dziecka – szczególnie matkę – zachęciłam do nawiązania współpracy i przyjęłam strategię jednakowego oddziaływania wychowawczego oddziału przedszkolnego i domu rodzinnego.

VI Wdrażanie oddziaływań

Przezwyciężenie nieśmiałości u Kuby polegało na takim pokierowaniu jego małą osobą, by z jednej strony stwarzać mu okazję do częstych kontaktów z dziećmi, a z drugiej strony, by ta sytuacja dawała mu szansę możliwości realnego przeżycia sukcesu. W związku z tym, systematycznie współpracowałam z rodzicami, informowałam ich o postępach chłopca, podczas rozmów indywidualnych następowała informacja zwrotna. Przeprowadziłam pedagogizację rodziców na temat postaw rodzicielskich. Rodzice sami zauważyli swoje błędy w wychowaniu dziecka. Uświadomili również problem dziadkom. Chłopiec mniej czasu spędzał z dziadkami, a rodzice starali się jak najwięcej czasu spędzać z Kubą.

Podczas wolnego czasu zachęcałam Kubę i inne dzieci do wspólnych zabaw stolikowych. Wspólnie graliśmy w loteryjki, układanki obrazkowe, puzzle. Chłopiec początkowo nie chciał grać, obserwował, później przełamał barierę i grał z nami. Prowadziłam wiele zabaw integracyjnych, zabaw w kole i w parach. Chłopiec nie brał udziału, ale powoli przełamywał bariery i chętnie w nich uczestniczył. Angażowałam dziecko tam, gdzie było to tylko możliwe: w przygotowanie pomocy do zajęć, często był jednodniowym dyżurnym, sam zgłaszał się, przyczepiał ilustracje do tablicy magnetycznej, rozkładał narzędzia plastyczne, sztućce do obiadu. Wspierałam go, motywowałam do różnych działań, podkreślałam głośno jego sukcesy, nawet te najmniejsze. Powoli zyskałam jego zaufanie. Kuba uczestniczył w uroczystościach przedszkolnych i inscenizacjach. Występ w roli aktora sprawiał chłopcu wiele radości, śmiało wypowiadał wierszowane utwory.

VII Efekty oddziaływań

Chłopiec zaczął chętnie chodzić do oddziału przedszkolnego, nauczył się wielu zasad współdziałania w grupie. Nabrał wiary we własne możliwości, pewności siebie. Poznał swoje mocne strony. Zauważyłam stopniową przemianę zachowań dzieci wobec Kuby podczas wspólnych zabaw zorganizowanych oraz indywidualnych. Chłopiec przynosił do przedszkola zabawki i chętnie dzielił się z kolegami. Jest bardzo lubiany przez dziewczynki, często bawi się z nimi w kąciku lalek i już nie izoluje się. Podczas zabaw słychać jak rozmawia. Kiedy ma problem np. z zawiązaniem buta, podchodzi do mnie i prosi o pomoc. Już nie czeka kiedy zauważę sama jego problem. Rozmawia ze mną głosem cichym, ale myślę, że uda się to również pokonać.

Rodzice dziecka i dziadkowie również zmienili podejście do chłopca, zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o samoobsługę. Kuba potrafi  już wykonać wszystko przy sobie samodzielnie. Z rozmów z rodzicami wynika, że nie chce, żeby ktoś go ubierał, mył lub karmił. Jestem pewna, że chłopiec  będzie prawidłowo się rozwijał, a w przyszłości będzie prawidłowo funkcjonował w każdym środowisku. Myślę, że działania podjęte przeze mnie doprowadziły do efektów zbliżonych do pozytywnej prognozy.

 

Autor: Karolina Jach – Czytelniczka Portalu

 

Bookmark the permalink.

Inne artykuły z tej kategorii:

Dodaj komentarz