Pedagogika serca Marii Łopatkowej we współczesnej rzeczywistości

Opublikowano: 11 sierpnia 2017 roku

Autor: Marzena Błachuta
Materiał nadesłała Czytelniczka portalu Pedagogika Specjalna – portal dla nauczycieli

Pedagogika serca, to nurt współczesnej pedagogiki opracowany na podstawie dzieł naukowych, wieloletniej praktyki pedagogicznej, materiałów Komitetu Ochrony Praw Dziecka  i Towarzystwa Pomocy Młodzieży, w głównej mierze także obserwacji życia codziennego przez autorkę wydania „Pedagogiki serca”.

„Kim jest człowiek wobec drugiego człowieka i jaki być powinien? Co robić, aby stał się homo amans – człowiekiem miłującym?”1– na te pytania starała się odpowiedzieć dr Maria Łopatkowa. Pedagog, nauczycielka, działacz oświatowy, rzecznik i obrońca praw dziecka w Polsce, autorka książek – to tylko nieliczne z jej zasług. Nie tylko kierowała się sercem i bezinteresownością, ale też całą sobą angażowała się w pomoc najmłodszym – była głosem dzieci. W pedagogice serca główną rolę odgrywa miłość, zrozumienie i przyjaźń, bo przecież te wartości są w życiu najważniejsze. Kładzie się największy nacisk na wychowanie i rozwój człowieka.

W naszym zabieganym społeczeństwie nabieramy coraz większego tempa, żyjemy w coraz większym stresie. Gonimy za mało istotnymi rzeczami, za czymś co z innej perspektywy zdaje się być iluzją, jak nowy samochód czy ekskluzywne wakacje, zapominając o najważniejszych wartościach, a mianowicie o miłości. Rzeczy materialne możemy stracić, a prawdziwa miłość pozostaje na całe życie, bo „cóż jest warte życie, jeśli nie ma w nim miłości”2. Postęp niszczy ludzi, robi z nich maszyny, które zatracają swoje uczucia. Stajemy się powściągliwi w okazywaniu uczuć, stajemy się materialistami, a czyż nie można być uczuciowym materialistą? Życie rozdaje karty, ale dzięki miłości możemy przetrwać nawet niejedno złe rozdanie.

Łopatkowa pisze, że „niezaspokojona u dzieci i młodzieży potrzeba miłości, przynależności i  bezpieczeństwa rodzi negatywne skutki psychiczne”3. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, ponieważ każdy z nas potrzebuje miłości, a szczególnie potrzebna jest ona najmłodszym do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. W świecie postępu, gdzie rodzice są zapracowani, nie ma już miejsca na zabawy, wspólne spacery i spędzanie czasu ze swoim potomstwem. Jaki jest tego skutek? Dziecko albo zamknie się w sobie, albo będzie swoje cierpienie wyładowywać w agresji w stosunku do rówieśników, aby tylko zwrócić na siebie uwagę rodziców.

Coraz częściej zatrudniani są opiekunowie, którzy zajmują się dzieckiem. Rodzice myślą, że tak zrekompensują brak czasu, bądź zainteresowania. Z czasem jednak to opiekunowie zastępują rodziców. To właśnie z nimi dzieci chcą spędzać czas, bawić się, uczyć i rozmawiać na ważne dla nich tematy. Takim sposobem rodzice schodzą na drugi plan. Czyż nie lepiej i łatwiej dla dobrego funkcjonowania rodziny byłoby spędzić każdą wolną chwilę z tym, kogo powołaliśmy na świat? Czy bycie dla potomka kimś najważniejszym na świecie nie jest piękne?

Pedagogika serca mówi, że „pojęcie „pieczy” nie wywodzi się z żądzy władzy lecz z miłości”4. Na tą pieczę składa się troska o drugiego człowieka, opieka i wspieranie go we wszystkim, co robi. Myślę, że pierwsze lata życia dziecka są decydujące, ponieważ potrzebujemy wtedy najwięcej opieki, ciepła rodzinnego i poczucia bezpieczeństwa. To właśnie te lata podczas karmienia piersią zaspokajają psychiczny i fizyczny głód. W ostatnich latach wychowanie młodych matek skupia się na uświadamianiu im zalet karmienia piersią niemowląt. Zwraca się uwagę nie tylko na zdrowie fizyczne, odporność dziecka lecz także na budowanie się silnych więzi uczuciowych pomiędzy matką i dzieckiem. Modne przed laty karmienie butelką od dnia narodzin straciło zdecydowanie na wartości.

„Pierwsze pięć lat życia”5 jest najważniejsze dla dziecka. Z obserwacji autorki pracy wynika, że dzieci tulone i głaskane rozwijają się lepiej niż dzieci wychowywane w rodzinach bez czułości i w zakładach opiekuńczych. Brak zaspokojenia poczucia bezpieczeństwa we wczesnoniemowlęcym okresie przejawia się ssaniem palca, kołysaniem się, kręceniem głową, co pedagogika określa mianem choroby sierocej. Ssanie palca, co prawda zdarza się dzieciom w kochających rodzinach, ale jeśli jednak jest to powtarzane systematyczne, powinno stać się wskazówką dla rodziców, iż dziecko czuje niedosyt uczuciowy.

Stwierdzenie Marii Łopatkowej: „Miłość jest dużą emocjonalną siłą i potrafi zmienić na lepsze nawet największych „grzeszników”. Nie potrafi tylko zmienić tych, którzy są pozbawieni zdolności kochania – siebie i innych”6, jest zgodne z prawdą i łatwo zauważalne w życiu codziennym. Najliczniejszą grupę dzieci niegrzecznych i opornych na działania wychowawcze, zarówno najbliższych, jak i szkoły, stanowią dzieci z rodzin, w których okazywanie uczuć jest z różnego powodu zaburzone. Dzieci otoczone opieką, miłością i serdecznością, stają się z czasem łagodniejsze w obejściu z otoczeniem. Dlatego autorka pedagogiki serca dostrzega, że „W wychowaniu należy wykorzystać wszystkie szanse wzajemnego bogacenia się – rozumu i uczuć”7.

Wraz z upływem lat, uczuciowość dziecka staje się mniej eksponowana, kilkulatek stara się wykręcić z objęć rodziców, głównie wtedy, kiedy widzą to rówieśnicy. Rodzice nie powinni brać dosłownie jego zachowania, nie powinni przestać okazywać mu uczuć, ponieważ jeśli nie chce, to nie znaczy, że nie zależy mu na tym. Musimy się nauczyć robić to bardziej dyskretnie, ponieważ dziecku jest to potrzebne do szczęśliwego dzieciństwa.

W konfliktach między rodzicami i dziećmi to właśnie miłość i rozmowa pełni bardzo istotną rolę. Krzykiem nic nie zdziałamy, a nawet możemy odsunąć i zniechęcić do siebie nasze dziecko. Musimy spokojnie uzasadniać swoje lęki, obawy, nakazy i zakazy. Konieczne jest podkreślanie, że martwimy się i wynika to z miłości, troski i w obawie o bezpieczeństwo jak mówi autorka:„Kocham, więc jestem”8 – jestem, kiedy jesteś powodem mojej dumy, ale także wtedy, kiedy trzeba prostować twoje drogi.

W naszym społeczeństwie istnieje dużo dzieci i rodzin społecznie zagrożonych. Wynika to z różnych czynników, z alkoholizmu, demoralizacji, rozbicia rodziny. To zagrożenie powoduje naruszenie pewnych funkcji emocjonalnych, psychicznych i społecznych dziecka. Jak pisze Łopatkowa: „Tak jak pęknięcie sklepienia grozi zawaleniem budynku, tak pogłębiające się „pęknięcie” w dotychczasowej spójności życia rodzinnego grozi zburzeniem prawidłowego funkcjonowania tego życia. Żeby więc temu zapobiec, trzeba usunąć już istniejące pęknięcia”.9

Uważam, że te pęknięcia sklei tylko miłość, bo to ona jest lekiem na całe istniejące zło na świecie. Każdy rodzic powinien starać się, aby rodzina była pełna i szczęśliwa, aby dziecko czuło się w niej doceniane i potrzebne. Dziecko czuje się bardzo osamotnione, kiedy pomiędzy rodzicami dochodzi do walki i prób ustawiania potomka przeciwko drugiemu. „Matka oskarża ojca, ojciec oskarża matkę. (…) Trzeba byłoby stracić nie tylko zaufanie do nich, lecz także miłość. Obie strony udowadniają, że nie są jej warte”.10  Dziecko jest rozdarte pomiędzy rodzicami, nie wie którego wybrać, najchętniej zrobiłoby wszystko, aby znów żyć w pełnej i funkcyjnej rodzinie. Takim sposobem będzie miało problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami i otoczeniem, będzie sprawiało trudności wychowawcze.

Łopatkowa zwraca też uwagę na „problemy klas najstarszych”11, jak mówi przysłowie „Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”12. Twierdzi, że to właśnie dzieci kończące ostatnie klasy potrzebują więcej uwagi, troski i wskazówek, ponieważ za niedługo pójdą własną drogą. Jest to bardzo ważny czynnik wychowawczy, potrzebny do budowania własnej osobowości. Kiedy, jak nie teraz dowiedzą się, co się dzieje z ich ciałem i jaką drogę wybrać w życiu? Aby mogły odpowiedzieć na te niezwykle ważne pytania muszą być samodzielne w działaniu i myśleniu. Muszą także osiągnąć dojrzałość emocjonalną. W tym jakże istotnym procesie dojrzewania, miłość rodzicielska i opieka odgrywają także poważną rolę. Rodzice i wychowawcy kierujący się sercem czuwają nad usamodzielnianiem się młodego człowieka. Sposób opiekowania się i okazywania troski ulega jednak zmianie. W kształtowaniu umiejętności podejmowania prawidłowych decyzji, rola rodzica jest ważna, ale nie może polegać na rozwiązywaniu problemów za dziecko. Dorastanie do samodzielności jest nie tylko wielką próbą dla młodzieży, to także wyzwanie dla opiekunów. Spostrzegam, że zdecydowanie lepiej udają się rodzicom kontakty z małymi, niż z dorastającymi dziećmi. Trudniej kilkunastolatkowi zapewnić bezpieczeństwo, a umiejętność negocjacji w tematach kontrowersyjnych często zawodzi. Zdecydowanie jednak łatwiej o porozumienie z dzieckiem, które pomimo różnicy zdań i postaw, a często dążeń, wie, że jest kochane.

Kolejną kwestią, którą zajmuje się Maria Łopatkowa jest problem ukrywania przed światem dzieci niepełnosprawnych. Autorka pisze: „Ludziom zdrowym, dorosłym wydaje się, że dobrze robią unikając pokazywania publicznego dzieci chorych, kalekich. Bo dzięki temu chronią je przed litością, której żaden człowiek nie chce”.13 Jest to niewyobrażalnie złe postępowanie, ponieważ człowiek, który czuje się źle przez swoją niedyspozycyjność będzie czuł się jeszcze gorzej, gdy zamkniemy go w czterech ścianach i odizolujemy od otoczenia. Takie dziecko nie nawiąże lub straci więzi z rówieśnikami i społeczeństwem, stanie się z niego wyalienowane. Jestem tego świadoma, że nie możemy uchronić go od komentarzy i dziwnych spojrzeń, ale też nie róbmy mu jeszcze większej szkody, szkody w naturze psychicznej, która już i tak zaburzona jest przez niepełnosprawność. Może dlatego społeczeństwo tak reaguje na innych ludzi, ponieważ nie ma kiedy się przyzwyczaić do odmienności. Na szczęście, w czasach obecnych coraz rzadziej ludzie z defektami są izolowani. Coraz częściej widzimy ich na ulicach, w szkołach i w życiu społecznym. Nie powinniśmy zostawiać nikogo samemu sobie. Bardzo pochwalam Fundację Anny Dymnej – „Mimo wszystko”, uważam, że w teraźniejszości, to ona jest naszą współczesną Marią Łopatkową. Każdy powinien walczyć o człowieka tak, jak te dwie postacie. Powinniśmy je naśladować, ponieważ jeden najmniejszy gest może wywołać lawinę dobroci.

Pedagogika serca jest ważna w odniesieniu nie tylko do wychowania dzieci, miłość potrzebna jest do dobrego funkcjonowania człowieka w każdym wieku. Dorośli przekazują dzieciom miłość, poczucie pewności siebie i wiary we własne siły, tym łatwiej i naturalniej jest, jeśli ich związek połączony jest miłością. Bardzo trudno, choć nie jest to rzeczą niemożliwą, jest nauczyć młode pokolenie dobrego traktowania świata i ludzi, miłości i odpowiedzialności za najbliższych, jeżeli żyje się w związku pozbawionym uczucia, ponieważ „Nienawiść powstaje tam, gdzie miłości nie ma”.14 Zgadzam się w pełni z tym stwierdzeniem, obserwuję swoich rówieśników i ich zachowanie jest potwierdzeniem tej prawdy.

Każdy człowiek jest indywidualnością, której należy strzec. Jak powiedziała Maria Łopatkowa: „Człowiek jest tajemnicą”15, ale czy chcemy ją do końca odkryć?

 

Bibliografia :

  1. Łopatkowa Maria, Jak pracować z dzieckiem i rodziną zagrożoną, WSiP, Warszawa 1976
  2. Łopatkowa Maria, Nauczyciel i dziecko wiejskie, PZWS Warszawa 1959
  3. Łopatkowa Maria, O prawną ochronę więzi uczuciowej dziecka, Biuro Studiów i Analiz Kancelarii Senatu. Seria: Materiały, Warszawa 1996
  4. Łopatkowa Maria, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992
  5. Łopatkowa Maria, Samotność dziecka, WSiP, Warszawa 1989
  6. Szuman Stanisław, Psychologia wychowawcza wieku szkolnego. Wiedza, zawód, kultura, Kraków 1947
  7. Śliwerski Bogusław, Współczesne teorie i nurty wychowania, Impuls, Kraków 2005

 

M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 7.

2  M. Łopatkowa, O prawną ochronę więzi uczuciowej dziecka, Biuro Studiów i Analiz Kancelarii Senatu. Seria: Materiały, Warszawa 1996, s. 1-3

B. Śliwerski, Współczesne teorie i nurty wychowania, Impuls, Kraków 2005, s. 94

B. Śliwerski, Współczesne teorie i nurty wychowania, Impuls, Kraków 2005, s . 97

M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 108

M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 51

M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 40

M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 8

M. Łopatkowa, Jak pracować z dzieckiem i rodziną zagrożoną, WSiP, Warszawa 1976, s. 3

10 M. Łopatkowa, Samotność dziecka, WSiP Warszawa 1989, s. 33

11 M. Łopatkowa, Nauczyciel i dziecko wiejskie, PZWS Warszawa 1959, s.  98

12 St. Szuman, Psychologia wychowawcza wieku szkolnego. Wiedza, zawód, kultura, Kraków 1947, s. 261

13 M. Łopatkowa, Samotność dziecka, WSiP Warszawa 1989, s. 99

14 M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 59

15 B. Śliwerski, Współczesne teorie i nurty wychowania, Impuls, Kraków 2005, s. 93

 

Zachęcamy do dzielenia się refleksjami dotyczącymi przeczytanego tekstu.

 

Bookmark the permalink.

Inne artykuły z tej kategorii:

Dodaj komentarz