Terapia śmiechem – jej wpływ na samopoczucie i zdrowie dziecka

Opublikowano: 19 maja 2018 roku

„Kiedy śmieje się dziecko  – śmieje się cały świat”

Janusz Korczak

 

 

Śmiech to wspaniałe lekarstwo na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Wiedzieli o tym już nasi przodkowie przed tysiącami lat i to na całym świecie. Demokryt, który dzięki radosnemu usposobieniu otrzymał przezwisko „śmiejącego się filozofa”  twierdził, że „tylko głupiec żyje bez radości”. Demokryt dożył sędziwego wieku wierząc w to, że przyczyniła się do tego jego umiejętność odnajdywania niemal we wszystkim powodu do radości.

Śmiejąc się wdychamy średnio 1,5 litra powietrza – czyli o około 1 litr więcej niż przy normalnym oddychaniu, serce bije szybciej, co wpływa korzystnie na jego pracę, a krążenie przyśpiesza, zwiększając tym samym dotlenienie organizmu i wzmacniając układ immunologiczny. Podczas śmiechu pracują mięśnie tułowia i twarzy. Śmiech przyspiesza przemianę materii i trawienie, a powstające skurcze wpływają na pracę śledziony, wątroby i jelit. Śmiejąc się zwiększamy wydzielanie endorfiny, tzw. hormonu szczęścia, co z kolei pozwala usunąć blokady powodowane stresem i napięciami. W końcu, poprzez machanie rękami, nogami, czy głową, poprawia się nasz stan fizyczny, intensywniej pracują mięśnie i stawy.

Nazwa gelotologii, gałęzi medycyny zajmującej się badaniem wpływu śmiechu na organizm ludzki, wywodzi się od greckiego słowa gelos – uśmiech. Śmiali się na zdrowie nie tylko Grecy – terapię śmiechem stosowało wiele plemion afrykańskich i północnoamerykańskich – na przykład starożytni Dogoni z terenów Mali systematycznie odbywali seanse zbiorowego śmiechu – obrzęd ów miał wzmacniać siły witalne członków plemienia, a Nawahowie z USA do dziś za pomocą śmiechu wypędzają złe duchy – według nich główną przyczynę chorób – z ciała człowieka.

Śmiechoterapia, jako metoda lecznicza, jest dziedziną stosunkowo młodą. Jej terapeutyczne właściwości dostrzegł jako pierwszy i zastosował w latach 60. amerykański lekarz, performer i aktywista Hunter Campbell „Patch Adams”. W przebraniu klauna, koniecznie z czerwonym nosem (!) chodził po szpitalach i rozbawiał pacjentów, głęboko wierząc, że wpłynie to pozytywnie na ich samopoczucie i proces zdrowienia. Swoją postawą przekonywał, że zadaniem lekarza nie jest jedynie leczyć ciało pacjenta, ale również duszę.

W Polsce ideę „Patcha Adamsa” od 1999 r. realizuje Fundacja „Dr Clown”. Wolontariusze w kolorowych strojach odwiedzają dzieci w szpitalach, placówkach specjalnych, domach opieki społecznej i starają się sprawić, żeby mali pacjenci chociaż na chwilę zapomnieli o swoich problemach.

„Doktorzy klauni” w swoich działaniach łączą wiedzę psychologiczną i pedagogiczną z umiejętnościami artystycznymi. Wielką niewiadomą jest, w jakim nastroju będą dzieci, czy będą miały ochotę na kontakt z wolontariuszami, czy bardziej do nich przemówi kuglarstwo, czy może iluzja. Wyznacznikiem sukcesu w terapii śmiechem nie jest tu tylko radosny śmiech dziecka. Czasami będzie to szeroki uśmiech, czasami nieśmiałe wychylenie się zza pleców rodzica. I to właśnie rodzice potwierdzają skuteczność śmiechoterapii. Efekt wizyty „doktorów klaunów” utrzymuje się przez długi czas. Dzieci przeżywają te odwiedziny, wymieniają się wrażeniami i dzięki temu fakt, że są w szpitalu, schodzi na drugi plan.

Dzieci narażone są na olbrzymie dawki stresu, z którym często nie potrafią sobie poradzić. Zwykle każdy stres wyzwala odruch ucieczki – popadania w apatię lub walki – agresji. Dziecko, które potrafi się śmiać, nabiera dystansu do siebie i stresujących sytuacji. Dzięki zaś dystansowi, ma czas na zastanowienie się, na  zapanowanie nad emocjami, na sięgnięcie do „czarodziejskiego worka” słów: proszę, przepraszam, dziękuję. Śmiech bywa niekiedy konsekwencją lęku, czy niepokoju dziecka. Takim trudnym przeżyciem dla małego dziecka może być, np. stres związany z rozłąką z mamą.

Śmiech dziecka jest często przejawem po prostu poczucia humoru malucha,  które ujawnia się już około pierwszego roku życia. Choć na początku przyczyną śmiechu dziecka są różne głosy i miny rodziców, czy zabawne sytuacje, to z czasem dziecko samo zaczyna szukać okazji to „dowcipu” w szczególności gdy widzi, że rodzice się śmieją z jego zachowania.

O poczucie humoru warto dbać od najwcześniejszych miesięcy życia. Jest to bowiem ważna cecha, która pomoże dziecku w kontaktach społecznych. Śmiech wzbudza bowiem pozytywne emocje, zachęca do zabawy i do wchodzenia w relacje rówieśnicze.

Śmiech dziecka jest też sposobem na budowanie więzi między dzieckiem, a rodzicami. Śmiech dziecka sprawia, że otaczający dziecko świat nie wydaje mu się już tak groźny. Słysząc częsty śmiech dziecka, możemy mieć pewność, że maluszek czuje się dobrze i bezpiecznie. Zauważa się, że niemowlaki dużo bardziej lubią towarzystwo ludzi uśmiechniętych. Wytłumaczenie jest bardzo proste: śmiech dla dziecka jest ściśle związany z pozytywnymi emocjami i z pozytywnym nastawieniem.

Śmiech dziecka pomoże mu również w prawidłowym rozwoju. Okazuje się bowiem, że śmiech pomaga w zapamiętywaniu i poznawaniu nowych rzeczy. Im częściej słyszymy śmiech dziecka, tym większą mamy  pewność, że szybko i chętnie pozna ono świat, zapamięta wszystko, co mu pokazujemy. Im więcej zabaw wywoła jego radość, tym lepiej.

Współczesne badania wykazują, że śmiejemy się coraz mniej, natomiast częściej zapadamy na różne choroby cywilizacyjne. Jedną z takich groźnych chorób jest np. depresja. Objawy depresji obserwowane u dzieci i nastolatków ogólnie przypominają objawy występujące u dorosłych. Manifestacja objawów (smutek, apatia, poczucie bycia niepotrzebnym …) zależy od etapu rozwoju dziecka: im jest ono młodsze, tym trudniej jest mu określić i opisać opiekunom swój stan emocjonalny. Kilkulatki zgłaszają zwykle niecharakterystyczne objawy – często po prostu mówią lub sygnalizują w inny sposób, że źle się czują i nie potrafią określić, czy takie samopoczucie wynika z dolegliwości cielesnych, czy cierpienia psychicznego.Dziecku, które potrafi nazwać swoje emocje, jak również wyrazić je słowem lub gestem łatwiej udzielić pomocy i wsparcia.

„Śmiech, to taka krzywa, która wszystko prostuje”

 

Śmiech nie lubi gniewu, złości, ani poczucia beznadziei i bezradności. Daje nam wewnętrzną wolność, stanowiąc opozycję w stosunku do wszelkiego przymusu. Przymus ten często sami sobie stwarzamy dążąc z uporem do celów niekoniecznie wychodzących nam na zdrowie lub zgadzając się, by takie cele narzucano nam z zewnątrz.

Śmiech daje nam moc, jest niekiedy jedynym punktem oparcia. Śmiech jest najlepszym psychoterapeutą. Śmiejmy się więc dla zdrowia i wyrabiajmy pogodę ducha w dzieciach, ponieważ  szczęśliwe dziecko to szczęśliwy dorosły.

 

Autor: Dorota Majcher

Materiał nadesłany przez Czytelniczkę portalu Pedagogika Specjalna – portal dla nauczycieli

 

Bookmark the permalink.

Inne artykuły z tej kategorii:

Dodaj komentarz